Zacznijmy od niewygodnej prawdy: przez dekady kazaliśmy dziewczynkom wybierać między różową tiulową obrzydliwością a... kolejną różową tiulową obrzydliwością. Sukienka na komunię? Tiulowa. Na wesele? Tiulowa, ale z cekinami. Na choinkę u dziadków? Aksamitna, ale wciąż z tym samym krojem rodem z katalogów JCPenney circa 1987. Tymczasem dziś, w 2025 roku, stoimy u progu czegoś, co branża fashion-techowa nazywa "gender-neutral formalism" (brzmi jak tytuł rozprawy doktorskiej, prawda?), a ja nazywam po prostu: w końcu daliśmy dziewczynkom możliwość wyboru.